sobota, 19 kwietnia 2014

Mimo przestrzeni czasu, mimo opuszczenia...
Zawsze pamiętałem o tobie, zawsze czułem Cię blisko w swoim umarłym sercu.
Chciałem abyś był przy mnie..dniem i nocą..
Chciałem abyś żył ze mną..abyś był cały mój...
Nadaremną przywracałem w heroinowych snach twój obraz..
Bardzo tęskniłem za tobą, za twoją bliskością, za twym ciałem i duszą..
spokojnym głosem kojącym me nerwy...
W końcu nadszedł ten dzień..
Dzień ostateczny, wszystko miało się zmienić..
przyszła zwykła wiadomość, łzy poleciały..serce powstało.
Ożyło..
Nic mi teraz nie jest już potrzebne...
Wystarczy mi to, że jesteś obok mnie...
że mnie słuchasz, że mnie kochasz...że jesteś moim sercem..
Nikt tego zepsuć nie potrafi, nikt nie zepsuje mojej miłości do Ciebie...
Umrę przy tobie...
Będę do końca, wytrwam uparcie...
Pamiętaj, że..
ja...
kocham Cię.
Przepraszam ludzi za to, ze jestem zerem.
Za to, że żyję i za to, ze jestem do niczego.
Przepraszam was wszystkich za chęci, nie zrealizowane marzenia i spotkania.
Dlaczego ja ich tak bardzo unikam?
Dlaczego ja tak bardzo się boję swojego wyglądu?
Chcę aby ludzie nie widzieli we mnie potwora...nie chcę być zawsze tym gorszym.
Chcę w końcu być uznawany za kogoś lepszego, za kogoś wartego miłości.
 Wartego..
Jestem uznany za cień, cień którego nie widać w świetle.
Cień który nie istnieje, który dawno przestał istnieć, który dawno przestał być.
Nie żywy.
Nie ludzki..
Twór bez uczuć.
Brakuje mi Ciebie, brakuje mi tego co było między nami...
Chcę to odnowić, chcę abyś mnie znów pokochał...
Chcę abyś już zawsze był przy mnie, abyś pokazał jaki potrafię być.
Że...że...jestem jeszcze człowiekiem, nauczonym życia.
Że..że jestem żywy!
Wiele od ludzi nie wymagam, wiele od ludzi nie potrzebuję tak naprawdę potrzebuję tylko czyjej bliskości.
Kogoś kto przy mnie zostanie na dobre i na złe, kocham Cię od dawna..
Dlaczego mnie zostawiłeś?
Dlaczego stworzyłeś potwora?
Czy da się mnie jeszcze naprawić?
Czy jestem jeszcze Ciebie wart?
Czy umiem..żyć od nowa przy twoim boku?
Tego nie wiem, sam zdecyduj o tym...
Tylko uważaj...mój czas dobiega końca...
Może być na to już za późno...za późno na powrót do normalności.

piątek, 18 kwietnia 2014

Każdego dnia siedząc, rozmyślając nad tym co było, nad tym co jest..
Co cię niszczy...co cię wzmacnia. Każdego dnia myślę o tym co nastanie jutro, widzisz łzy w moich oczach..
Widzisz cierpienie które przechodzę przy każdej najmniejszej wiadomości od Ciebie.
Czujesz? Czujesz ten lęk? Ten lęk jest przed tobą.
Boję się kolejnego porzucenia.
Boję się siebie, wszystko mnie drażni. Drażni mnie życie.
Każdego dnia patrzysz w moje szkliste i przekrwione oczy, dlaczego nie dostrzegasz mojej duszy?
Dlaczego po prostu nie napiszę Ci prosto w twarz ile dla mnie znaczysz? Dlaczego nie napiszę Ci, ze jesteś dla mnie wszystkim, że Cię kocham ponad wszystko?!
Jestem pierdolonym tchórzem.
Tchórzem który jest Ci wierny i zawsze będzie, nigdy Cię nie zostawi.
Masz moje serce, które każdego dnia w twych rękach umiera...nie wiesz nawet co masz z nim ani ze mną zrobić, boisz się.
Dlaczego po prostu ie napiszesz, ze już nic dla Ciebie nie znaczę?
Dlaczego mi nie napiszesz tego co obydwoje od dawna już wiemy. Wiemy, że jestem nikim a ty jesteś jedynie śmiercią w czarnej sukni przychodzącą po moje zaćpane i zapite ciało każdej nocy.
Spokojnie siedzisz nade mną, nad moimi wymiotami, nad moją destrukcją..cierpliwie czekasz.
Cierpliwie czekasz ,aż umrę, aż zakończę swój mary żywot.
Czekasz na moje umierające ciało, duszę już dawno masz.
Dobranoc, zamykam oczy po to aby nigdy już w tym świecie się nie obudzić.